Baca i turysta rozmawiają na hali:
– Baco, która godzina? – pyta turysta.
Baca podchodzi do pasącej się obok krowy, podnosi jej wymiona, zagląda pod spód i mówi:
– Będzie wpół do pierwszej, panocku.
Turysta zdębiał. Myśli sobie: „Niesamowite, jakaś ludowa mądrość czy co?”. Ale dla pewności sprawdza na swoim zegarku – idealnie 12:30.
Po godzinie turysta wraca i znów pyta:
– Baco, a teraz która?
Baca znów podchodzi do krowy, podnosi wymiona, patrzy i mówi:
– Wpół do drugiej.
Turysta patrzy na zegarek – no co do minuty się zgadza! Nie wytrzymał i pyta:
– Baco, niech mi baca powie, jak wy to robicie? Podnosicie krowie wymiona i znacie dokładny czas! To po ciężarze? Po cieple?
A Baca na to:
– E tam, panocku... Jak wymiona podniosę, to zegar na wieży w dolinie lepiej widzę!